Numer 8(218)    sierpień 2003Numer 8(218)    sierpień 2003
fot.Zbigniew Dzwonkowski
Oto cała parafia
Michał Bołtryk
Ojciec Michał Androsiuk jest proboszczem parafii prawosławnej Wniebowstąpienia Pańskiego w Ciechanowcu od sierpnia 2001 roku. Parafia jest bardzo mała.
   Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego Proboszcz, urodzony w 1958 roku w Daszach, mieszka w Siemiatyczach, odległych od Ciechanowca ponad 40 kilometrów. W Siemiatyczach przez 15 lat był diakonem w parafii apostołów Piotra i Pawła, potem Zmartwychwstania Pańskiego. Oprócz obowiązków pasterskich duchowny naucza religii w siemiatyckim gimnazjum.
   - Trzeba było zacząć od remontu - mówi o swojej parafii podczas jazdy z Siemiatycz do Ciechanowca.
   W ciągu dwóch lat proboszcz odnowił elewację cerkwi Wniebowstąpienia Pańskiego, od strony ulicy Mickiewicza postawił metalowe ogrodzenie i bramę wjazdową, uporządkował cmentarz.
   W 2002 roku zwracał się do ludzi z apelem: "Zabytkowa XIX-wieczna cerkiew wymaga pilnego remontu. Prace takie właśnie się rozpoczęły. Licząca kilkunastu wiernych parafia prawosławna w Ciechanowcu nie jest w stanie zebrać odpowiedniej kwoty, szacowanej na 20 tysięcy złotych, niezbędnej do przeprowadzenia remontu. Dlatego też zwracamy się do zakładów pracy i osób prywatnych o wsparcie finansowe..."
   W każdym razie udało się wykonać najpotrzebniejsze prace.
   Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego pochodzi z XIX wieku. Przed nią były inne. O. Grzegorz Sosna, który w latach 70. był duchownym w Siemiatyczach, przeglądając źródła ustalił, że już w XV wieku w Ciechanowcu stała cerkiew. Według podań miejscowej ludności w pobliskiej wsi Malec także kiedyś była cerkiew. Jeszcze w XIX wieku istniał tam wysoki na trzy metry, szeroki na dwadzieścia kurhan - miejsce cerkwi.
    o. Michał Androsiuk Dzieje Ciechanowca są dosyć dobrze udokumentowane. Statystyki podają, że w 1794 roku w mieście w 340 domach żyło 2650 mieszkańców. Lewobrzeżna część (chodzi o brzeg rzeki Nurzec) Ciechanowca zwana była "ruskim bokiem", prawobrzeżna "polskim". Oczywiście cerkiew znajduje się w "ruskiej części". Stojące w dzisiejszym pięciotysięcznym Ciechanowcu dwa kościoły rzymskokatolickie należą do dwóch różnych diecezji - łomżyńskiej i drohiczyńskiej.
   W 1847 roku parafia prawosławna w Ciechanowcu liczyła 201 osób. Cerkiew parafialna św. Jerzego była bardzo uboga. Dzięki naciskom parafian i ofiarom z licznych miejscowości, a także przy pomocy państwa - pisze o. Grzegorz Sosna - w 1877 roku wybudowano nową cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego. Z cerkiewnych dokumentów wiadomo, że w 1886 roku założono cerkiewną szkołę. Uczyło się w niej 35 chłopców. W roku następnym otrzymała ona status szkoły cerkiewno - parafialnej.
   Według "Informatora o województwie białostockim" z 1937 roku w Ciechanowcu mieszkało 4050 osób. "Wiadomości Cerkiewne" podają, że w miejscowościach, które wcześniej należały do ciechanowieckiej parafii, ludzi wyznania prawosławnego żyło - w Ciechanowcu 79, we wsiach Przybyszyn 7, Malec 21, Kobusy 32, Pełchy 5, Radziszewo 10, Kułaki 14. Wszyscy należeli do parafii w Czarnej Cerkiewnej.
   Według niemieckiej statystyki z 1943 roku w Ciechanowcu żyło 3966 osób, w tym Niemców 37, Polaków 2776, Białorusinów 60, Ukraińców 12, innych 81.
   Ciechanowiec w czasie wojny został mocno zniszczony. Także cerkiew doznała uszczerbku - zostały zburzone kopuły. To jeszcze nie wszystko. Świątynia stała się miejscem kaźni wielu obywateli różnej narodowości. Według ustaleń miejscowych w cerkwi i pod jej ścianami zginęło ponad 60 osób. 25 lat po wojnie na placu cerkiewnym stanął pomnik upamiętniający pomordowanych. O miejsce wokół pomnika dbają parafianki o. Michała Androsiuka.
   Po wojnie remont cerkwi wykonał duchowny siemiatyckiej parafii, o. Kuźmiuk. W latach 70. cerkwi groziło zawalenie. Kapitalny remont świątyni w latach 1977-1980 przeprowadził o. Grzegorz Sosna. Odnowił ją na zewnątrz i wewnątrz. Ikonostas do cerkwi wykonał artysta z Siemiatycz, Wiaczesław Szum.
   Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Ciechanowcu nigdy nie była zamknięta. Ale był czas, gdy chciano ją przejąć na obiekt do Muzeum Rolnictwa im. Krzysztofa Kluka.
    Zofia Wytych O. Michał opowiada po drodze, jak wygląda każdorazowo jego podróż na nabożeństwo do Ciechanowca: - Służba zaczyna się o dziewiątej. Z matuszką wyjeżdżamy z Siemiatycz o siódmej rano. Matuszka jest absolwentką filologii białoruskiej, czyta w cerkwi Apostoł. Niestety, matuszka nie śpiewa. Jadę przez Rogawkę, tam zabieram do samochodu Marię Szum. Ona nie należy do naszej parafii. Zgodziła się pomagać mi w nabożeństwie. Po drodze w miejscowości Malec zabieram Ninę Skibińską (nie naszą parafiankę). Pani Nina, staruszeczka, jeśli stoi obok swojej furtki, znaczy, że chce jechać do cerkwi. We wrześniu ubiegłego roku odnalazłem jeszcze jedną panią wyznania prawosławnego - Ukrainkę Tatianę, która tu wyszła za mąż już kilka lat temu. To pięć osób jadących na nabożeństwo.
   Od kilku miesięcy o. Michał zabiera do cerkwi pana z kolonii Kułygi. W parafii o. Michała, oprócz proboszcza, nie ma żadnego mężczyzny. Pan z Kułyg należy do parafii Narojki, ale chodził do cerkwi w Siemiatyczach, bo do Narojek nie ma dojazdu. Poproszony o przysługiwanie w cerkwi w Ciechanowcu, zgodził się.
   Tym sposobem, bywa że do Ciechanowca w niedzielę dociera sześć osób.
   - W Wielki Piątek - zwierza się o. Michał - chciałem, aby był krestnyj chod. Wziąłem kilku mężczyzn z Siemiatycz. W samochodzie osobowym jechało nas ośmioro.
   W Ciechanowcu do proboszcza i zebranych po drodze kobiet i mężczyzn dołączają trzy - cztery parafianki, kobiety w wieku od 50 do 80 lat.
   - Bywa - mówi proboszcz - że zimą wewnątrz cerkwi jest dwadzieścia stopni mrozu. Ale służby zawsze się odbywają.
   Rzecz jasna, po służbie o. Michał rozwozi po domach tych, których przywiózł do Ciechanowca.
   Dziś, w środku lata, zajechaliśmy we dwóch. Na placu, przy pięknie odnowionej cerkwi, jest spory ogród warzywny. Parafianki o. Michała uprawiają tu swoje zagonki warzywne.
    Wiera Babulewicz Pani Wiera Babulewicz, mająca dwa zagonki warzyw, pieliła sałatę, szczypior, buraczki. - Innej działki nie mam, te warzywa mi wystarczają - mówi i dodaje: - Batiuszka o nas dba, jak ojciec.
   Pani Wiera urodziła się w Widowie koło Bielska Podlaskiego w 1928 r. Wyszła za mąż do Sypni Nowych. Chodziła do cerkwi w Grodzisku. W 1981 r. zmarł mąż. W 1982 roku przyjechała do Ciechanowca, do córki.
   Pani Wiera opowiada swoje pierwsze wrażenia z Ciechanowca: - U nas w Grodzisku parafia była dosyć duża. A tu taka malutka. Na początku było mi smutno. Ale poznałam prawosławne panie, które chodzą do cerkwi i przyzwyczaiłam się do tego, co mamy. Ważne jest to, że dzięki Bogu jest batiuszka i cerkiew nie stoi pusta.
   Oprócz remontu elewacji zewnętrznej o. Michał Androsiuk wspólnie z policją i konserwatorem zabytków w 2002 roku dokonali inwentaryzacji ikon. Każda ma swoją kartę, fotografię. To jeden z elementów zabezpieczających przed złodziejami.
   Przy drodze na Bielsk znajduje się prawosławny cmentarz. Zajmuje 30 arów. Najstarsze groby pochodzą z 1852 r. Jest ich kilka, z napisami cyrylicą. Cmentarz graniczy z rzymskokatolickim i nie jest odgrodzony. Stąd też na cmentarz prawosławny wchodzą mogiły rzymskokatolickie.
   W 2002 roku obok cmentarza, na koszt miasta, układano chodnik. Zatrzymano się na granicy cmentarza prawosławnego.
   - Zapytałem pracowników - mówi proboszcz - czy to dyskryminacja prawosławnych. - Nie - usłyszałem w odpowiedzi. - Dawny mur kamienny przy cmentarzu już się rozwalił i blokuje nam teren, na którym mogliśmy ułożyć chodnik.
   O. Michał z kilkoma pomocnikami oczyścił teren, ułożył nowy mur z kamienia, zrobił bramę. Miasto ułożyło chodnik.
   - Trzeba ogrodzić cmentarz od strony pola - mówi proboszcz. I rozkłada ręce: - Nie mamy na to ani środków, ani sił. Moi parafianie to kobiety.
   cmentarz od strony ulicy Najstarszą parafianką jest Zofia Wytych. Urodziła się w Czarnej Wielkiej w 1923 roku, w parafii Grodzisk. Mieszka blisko cerkwi. O swoich dziejach opowiada: - U nas w Czarnej rozmawiano po swojemu. Tu nie ma z kim. Tylko batiuszka mówi i mój brat Eustafij Dul, który czasami przyjeżdża do mnie z Bielska. Byłam na robotach w Niemczech w czasie wojny. Wróciłam, akurat chodziły u nas bandy. Wtedy w Grodzisku pobili naszego batiuszkę Jana Bortniczuka. Przestały chodzić bandy i wtedy wyszłam za mąż do Ciechanowca, za Aleksandra, szewca. Ojciec męża był Niemcem, ewangelikiem, matka prawosławna, z Kozłowa. W Ciechanowcu żyło wielu ewangelików. Tu były niemieckie fabryki włókiennicze i piekarnie. Kiedyś stała kircha. Śladu po niej nie ma, ale są jeszcze stare groby ewangelickie. Zaraz po wojnie w Ciechanowcu żyło sporo prawosławnych. Na nabożeństwa przychodziło nawet do dwudziestu osób. Niestety, jest nas coraz mniej. Jednych bandy pozabijały, drudzy poumierali. Zmarł mój mąż, nie żyje jego brat Konstanty, który był cerkiewnym starostą.
   Mam osiemdziesiąt lat. Nie narzekam. Uprawiam swój ogród, zamiatam ulicę koło cerkwi, zmywam podłogę, śnieg odrzucam na chodniku naprzeciwko cerkwi. I powiem szczerze, pójdę, popracuję przy cerkwi i od razu lepiej się czuję. Mało nas, a widzę, że młodsze kobiety nie zawsze chodzą do cerkwi. To mnie smuci.
   Spis parafian o. Michał ma na małym karteluszku: Wiera Babulewicz, Eugenia Kowalewska, Lidia Osmólska, Irena Podgórska, Henryka Pieńko, Walentyna Mosiewicz, Zofia Wytych. Najmłodsza parafianka liczy 50 lat, nastarsza 80.
   Jakby na przekór wszystkiemu o. Michał od dwóch lat bierze udział z chórem parafialnym w prezentacji kolęd i pastorałek. Antoni Mosiewicz w ciechanowieckim "Słowie Parafialnym" napisał: "Wieczór kolęd i pastorałek od samego początku ma charakter ekumeniczny. Tym razem wystąpił chór parafialny z Ciechanowca ze swoim proboszczem. Jak zawsze wzbudziły podziw piękne głosy i piękne prawosławne kolędy".
   
   fot. autor
   
Konto parafii:
   Bank Spóldzielczy
   w Ciechanowcu
   87490006-4415-27016-11-70

Opinie

[1] 2008-02-17 10:05:00 adam
interesujący artykuł
[2] 2008-12-12 05:09:00 Ewa
Bardzo interesujacy artykul, to smutne ze w ciechanowcu tak malo parafian, oby przybylo parafian jak najwiecej.
[3] 2011-07-15 18:05:00 Aneta
Cieszę się,że powstał ten artykuł, widać batiuszka wiele robi,również mam nadzieję,że będzie więcej parafian.
[4] 2012-04-04 18:14:00 marek
Artrykuł pomijaja niewygodne fakty.Pragnę przypomnieć, ze cerkiew prawosławna stoi na cmentarnym placu unickim.Na który preniesiono w 1730r unicką cerkiew z Malca
[5] 2013-06-30 12:48:00 grzegorz
najpierw była cerkiew prawosławna,potem cerkiew gr.-katolicka,potem znów prawosławna.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token