Nowy impuls, zaostrzający międzyprawosławny konflikt, dały obecne władze, a w szczególności prezydent Petro Poroszenko, który obecnie za jedno z najważniejszych swoich zadań uznał stworzenie na Ukrainie „Jedynej Prawosławnej Cerkwi”. Cerkiew tę miałyby stworzyć nieuznawane przez żadną z autokefalicznych Cerkwi w świecie struktury UPC KP i innej, także rozłamowej, struktury Ukraińskiej Autokefalicznej Prawosławnej Cerkwi (UAPC). Obie, na nieznanych zasadach, bez wymaganego kanonami Cerkwi pokajanija, miałyby się połączyć z kanoniczną Cerkwią, a tej nowej „Jedynej Prawosławnej Cerkwi” patriarcha konstantynopolitański miałby nadać tomos o autokefalii. Sensacyjną wiadomość o tym, że patriarcha ekumeniczny jest gotów udzielić ukraińskiej Cerkwi autokefalii i to jeszcze przed lub w trakcie obchodów 1030 rocznicy Chrztu Rusi, to jest do końca lipca bieżącego roku, prezydent Poroszenko ogłosił na Facebooku. Takie zapewnienie miał rzekomo otrzymać od patriarchy i synodu biskupów patriarchatu konstantynopolitańskiego. Prócz prezydenta z prośbą o tomos do patriarchy Bartłomieja zwróciła się także Werchowna Rada Ukrainy, a także biskupi rozłamowych Cerkwi.
Choć działania prezydenta i parlamentu w sposób oczywisty naruszają postanowienia ukraińskiej konstytucji, zakazującej ingerencji państwa w wewnętrzne sprawy Cerkwi i działających legalnie na Ukrainie związków religijnych, to w propagowanie autokefalii, przy jednoczesnym szkalowaniu i krytyce kanonicznej Cerkwi, zaangażowały się władze państwowe, media, artyści i politycy, z których większość nie ma nic lub niewiele wspólnego z prawosławiem. Prezydent Poroszenko z własnych funduszy opłacił prezentowaną w telewizji reklamę, a otrzymanie tomosu – przekonywano – to jeden z najważniejszych problemów i wyzwań ukraińskiej rzeczywistości.
W okowach polityki
Nowy impuls, zaostrzający międzyprawosławny konflikt, dały obecne władze, a w szczególności prezydent Petro Poroszenko, który obecnie za jedno z najważniejszych swoich zadań uznał stworzenie na Ukrainie „Jedynej Prawosławnej Cerkwi”. Cerkiew tę miałyby stworzyć nieuznawane przez żadną z autokefalicznych Cerkwi w świecie struktury UPC KP i innej, także rozłamowej, struktury Ukraińskiej Autokefalicznej Prawosławnej Cerkwi (UAPC). Obie, na nieznanych zasadach, bez wymaganego kanonami Cerkwi pokajanija, miałyby się połączyć z kanoniczną Cerkwią, a tej nowej „Jedynej Prawosławnej Cerkwi” patriarcha konstantynopolitański miałby nadać tomos o autokefalii. Sensacyjną wiadomość o tym, że patriarcha ekumeniczny jest gotów udzielić ukraińskiej Cerkwi autokefalii i to jeszcze przed lub w trakcie obchodów 1030 rocznicy Chrztu Rusi, to jest do końca lipca bieżącego roku, prezydent Poroszenko ogłosił na Facebooku. Takie zapewnienie miał rzekomo otrzymać od patriarchy i synodu biskupów patriarchatu konstantynopolitańskiego. Prócz prezydenta z prośbą o tomos do patriarchy Bartłomieja zwróciła się także Werchowna Rada Ukrainy, a także biskupi rozłamowych Cerkwi.Choć działania prezydenta i parlamentu w sposób oczywisty naruszają postanowienia ukraińskiej konstytucji, zakazującej ingerencji państwa w wewnętrzne sprawy Cerkwi i działających legalnie na Ukrainie związków religijnych, to w propagowanie autokefalii, przy jednoczesnym szkalowaniu i krytyce kanonicznej Cerkwi, zaangażowały się władze państwowe, media, artyści i politycy, z których większość nie ma nic lub niewiele wspólnego z prawosławiem. Prezydent Poroszenko z własnych funduszy opłacił prezentowaną w telewizji reklamę, a otrzymanie tomosu – przekonywano – to jeden z najważniejszych problemów i wyzwań ukraińskiej rzeczywistości.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Eugeniusz Czykwin
fot. pravoslavie.ru
Eugeniusz Czykwin
fot. pravoslavie.ru





Twoja opinia