Przyczyny tragicznych podziałów ukraińskiego prawosławia, gdzie obok Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC), pozostającej w kanonicznej łączności ze wszystkimi autokefalicznymi Cerkwiami w świecie, istnieją nieuznawane przez prawosławny świat struktury – Ukraińska Prawosławna Cerkiew Kijowskiego Patriarchatu (UPC KP) i Ukraińska Autokefaliczna Prawosławna Cerkiew (UAPC) – są wielorakie. Liderzy rozłamowych struktur swoje postępowanie tłumaczą dążeniem do „uniezależnienia się od Moskwy”, koniecznością utworzenia autokefalicznej, narodowej Cerkwi.
Z całą pewnością, po ustanowieniu ukraińskiego państwa, Cerkiew na Ukrainie spełnia wszystkie, oprócz jednego, warunki, konieczne do bycia Cerkwią autokefaliczną. Tym warunkiem jest akceptacja przez większość hierarchów, duchownych i wiernych zmiany dotychczasowego statusu. Na dzisiejszej Ukrainie takiej większości nie ma i przyczyn takiego stanu jest kilka.
Jedną, w ocenie wielu obserwatorów, najważniejszą, jest rozłam, raskoł, ukraińskiego prawosławia. Twórcy rozłamowych, określających się jako prawosławne, struktur oraz wspierające ich władze i nacjonalistyczne ugrupowania swoimi działaniami ideę autokefalii skompromitowali do tego stopnia, że perspektywa jej ustanowienia oddaliła się być może na wiele lat. Łamiąc cerkiewne kanony i tradycję, „uzdrowiciele” Cerkwi z odłączonym drogą anatemy „patriarchą” Filaretem (Denysenko) na czele doprowadzili sytuację religijną do stanu, w którym większość wierzących prawosławnych Ukraińców ideę autokefalii traktuje jako zagrożenie. Swój udział w rujnowaniu religijnego pokoju mają także ukraińscy politycy.
Przed Ukrainą, która po rozpadzie Związku Radzieckiego, w 1991 roku stała się suwerennym państwem, stanęły poważne problemy i wyzwania. Jednym z nich, najwyraźniej niedocenianym przez ukraińskie elity, było budowanie społecznego pokoju i jedności zróżnicowanego pod względenm narodowym, językowym, także historycznej świadomości, ukraińskiego społeczeństwa. Fundamentem zgody i jedności narodu, tak zapisano w ukraińskiej konstytucji, mają być prawa i wolności obywatelskie, oparte na zachodnioeuropejskich wzorach. Jednym z nich jest prawo do wolności religijnej, co oznacza zakaz ingerencji państwa nie tylko w osobiste religijne życie obywateli, ale także w wewnętrzne sprawy Kościołów i związkow wyznaniowych. Zasadę tę określa się jako rozdział państwa i organizacji religijnych. I taki rozdział w ukraińskiej konstytucji został zapisany: „Cerkiew i organizacje religijne na Ukrainie są oddzielone od panstwa, a szkoła od Cerkwi” – stanowi art. 35.
Na Ukrainie, podobnie jak na całym obszarze byłego ZSRR, rządzone przez bolszewików państwo prześladowało Cerkiew i walczyło z religią. Można było mieć nadzieję, że w demokratycznej, aspirującej do Europy, niezależnej Ukrainie nowe władze, w większości wczorajsi komsomolcy i „ideowi” komuniści – pierwszy prezydent Ukrainy, Leonid Krawczuk, będąc członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego Ukrainy, kierował wydziałem propagandy – pozostawią Cerkiew w spokoju. Stało się inaczej. Już w 1992 roku administracja Krawczuka „ratuje”, odwołanego przez Sobór Ukraińskich Biskupów, Filareta – Cerkiew na Ukrainie, pozostając formalnie w składzie Ruskiej Cerkwi Prawosławnej, posiada szeroką autonomię z prawem wyboru i odwoływania biskupów włącznie. Usunięty przez sobór, który obradował w Charkowie, ze wszystkich stanowisk Filaret, ogłasza powstanie nowej „niezależnej” Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi Kijowskiego Patriarchatu. Nacjonalistyczne bojówki Korczyńskiego zajmują siłą siedzibę kijowskich metropolitów i sobór św. Włodzimierza w Kijowie. Milicja działania te osłania, a Leonid Krawczuk na kontach Cerkwi Filareta ukrywa „złoto partii” – fundusze komunistycznej partii po jej delegalizacji. Po ujawnieniu przez prasę wielomilionowych sum, przekazywanych przez UPC KP na fundusz wyborczy Krawczuka,w atmosferze skandalu fundusz zlikwidowano.
Już tylko te, mające miejsce w pierwszych latach niezależnej państwowości, fakty wskazywały, że władza i ukraińscy politycy nie zrezygnują z prób instrumentalnego wykorzystywania Cerkwi w realizacji swoich osobistych politycznych celów. Niestety, taka praktyka, z różnym natężeniem, trwa do dziś. Jej ostatnim przejawem jest zaangażowanie obecnego prezydenta Petro Poroszenki w stworzenie „Jedynej Ukraińskiej Cerkwi” poprzez nadanie jej przez patriarchę konstantynopolitańskiego autokefalii.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Eugeniusz Czykwin
fot. Anna Radziukiewicz
Rozłam coraz głębszy
Przyczyny tragicznych podziałów ukraińskiego prawosławia, gdzie obok Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC), pozostającej w kanonicznej łączności ze wszystkimi autokefalicznymi Cerkwiami w świecie, istnieją nieuznawane przez prawosławny świat struktury – Ukraińska Prawosławna Cerkiew Kijowskiego Patriarchatu (UPC KP) i Ukraińska Autokefaliczna Prawosławna Cerkiew (UAPC) – są wielorakie. Liderzy rozłamowych struktur swoje postępowanie tłumaczą dążeniem do „uniezależnienia się od Moskwy”, koniecznością utworzenia autokefalicznej, narodowej Cerkwi.Z całą pewnością, po ustanowieniu ukraińskiego państwa, Cerkiew na Ukrainie spełnia wszystkie, oprócz jednego, warunki, konieczne do bycia Cerkwią autokefaliczną. Tym warunkiem jest akceptacja przez większość hierarchów, duchownych i wiernych zmiany dotychczasowego statusu. Na dzisiejszej Ukrainie takiej większości nie ma i przyczyn takiego stanu jest kilka.
Jedną, w ocenie wielu obserwatorów, najważniejszą, jest rozłam, raskoł, ukraińskiego prawosławia. Twórcy rozłamowych, określających się jako prawosławne, struktur oraz wspierające ich władze i nacjonalistyczne ugrupowania swoimi działaniami ideę autokefalii skompromitowali do tego stopnia, że perspektywa jej ustanowienia oddaliła się być może na wiele lat. Łamiąc cerkiewne kanony i tradycję, „uzdrowiciele” Cerkwi z odłączonym drogą anatemy „patriarchą” Filaretem (Denysenko) na czele doprowadzili sytuację religijną do stanu, w którym większość wierzących prawosławnych Ukraińców ideę autokefalii traktuje jako zagrożenie. Swój udział w rujnowaniu religijnego pokoju mają także ukraińscy politycy.
Przed Ukrainą, która po rozpadzie Związku Radzieckiego, w 1991 roku stała się suwerennym państwem, stanęły poważne problemy i wyzwania. Jednym z nich, najwyraźniej niedocenianym przez ukraińskie elity, było budowanie społecznego pokoju i jedności zróżnicowanego pod względenm narodowym, językowym, także historycznej świadomości, ukraińskiego społeczeństwa. Fundamentem zgody i jedności narodu, tak zapisano w ukraińskiej konstytucji, mają być prawa i wolności obywatelskie, oparte na zachodnioeuropejskich wzorach. Jednym z nich jest prawo do wolności religijnej, co oznacza zakaz ingerencji państwa nie tylko w osobiste religijne życie obywateli, ale także w wewnętrzne sprawy Kościołów i związkow wyznaniowych. Zasadę tę określa się jako rozdział państwa i organizacji religijnych. I taki rozdział w ukraińskiej konstytucji został zapisany: „Cerkiew i organizacje religijne na Ukrainie są oddzielone od panstwa, a szkoła od Cerkwi” – stanowi art. 35.
Na Ukrainie, podobnie jak na całym obszarze byłego ZSRR, rządzone przez bolszewików państwo prześladowało Cerkiew i walczyło z religią. Można było mieć nadzieję, że w demokratycznej, aspirującej do Europy, niezależnej Ukrainie nowe władze, w większości wczorajsi komsomolcy i „ideowi” komuniści – pierwszy prezydent Ukrainy, Leonid Krawczuk, będąc członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego Ukrainy, kierował wydziałem propagandy – pozostawią Cerkiew w spokoju. Stało się inaczej. Już w 1992 roku administracja Krawczuka „ratuje”, odwołanego przez Sobór Ukraińskich Biskupów, Filareta – Cerkiew na Ukrainie, pozostając formalnie w składzie Ruskiej Cerkwi Prawosławnej, posiada szeroką autonomię z prawem wyboru i odwoływania biskupów włącznie. Usunięty przez sobór, który obradował w Charkowie, ze wszystkich stanowisk Filaret, ogłasza powstanie nowej „niezależnej” Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi Kijowskiego Patriarchatu. Nacjonalistyczne bojówki Korczyńskiego zajmują siłą siedzibę kijowskich metropolitów i sobór św. Włodzimierza w Kijowie. Milicja działania te osłania, a Leonid Krawczuk na kontach Cerkwi Filareta ukrywa „złoto partii” – fundusze komunistycznej partii po jej delegalizacji. Po ujawnieniu przez prasę wielomilionowych sum, przekazywanych przez UPC KP na fundusz wyborczy Krawczuka,w atmosferze skandalu fundusz zlikwidowano.
Już tylko te, mające miejsce w pierwszych latach niezależnej państwowości, fakty wskazywały, że władza i ukraińscy politycy nie zrezygnują z prób instrumentalnego wykorzystywania Cerkwi w realizacji swoich osobistych politycznych celów. Niestety, taka praktyka, z różnym natężeniem, trwa do dziś. Jej ostatnim przejawem jest zaangażowanie obecnego prezydenta Petro Poroszenki w stworzenie „Jedynej Ukraińskiej Cerkwi” poprzez nadanie jej przez patriarchę konstantynopolitańskiego autokefalii.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Eugeniusz Czykwin
fot. Anna Radziukiewicz







Twoja opinia