

Matka Maria na scenie
Spektakl jest mocno nasycony treściami religijnymi. Zaczyna się wierszem matki Marii, która była poetką, przyjaciółką Anny Achmatowej, Aleksandra Błoka i Wiaczesława Iwanowa, cenioną w salonach literackich. Pozostawiła po sobie tysiąc stron wierszy i kilkaset stron tekstów filozoficznych, teologicznych. Oto wiersz rozpoczynający spektakl.
Są dwa sposoby życia.
Można zgodnie z prawami godnie chodzić.
Po lądzie – mierzyć, ważyć, przewidywać.
Ale można chodzić po wodach.
A wtedy nie można przewidywać.
Wtedy cały czas trzeba wierzyć.
Chwila niewiary – i zaczynasz tonąć.
Dalej jest scena rewolucji – totalnego chaosu, w którym panuje jedna żądza – rozstrzeliwania, ścinania wszystkiego, co wyrasta ponad ziemię/scenę. Ta totalność została przedstawiona, przy minimalnym użyciu środków, jak zwykle u Joanny Troc.
Ciąg dalszy scenicznej opowieści skupia się na podróży statkiem do Francji ocalonych z rewolucji – symbolem sceny staje się gruba lina do cumowania statków – którzy w nowej ojczyźnie z arystokratów, bankierów, dyrektorów fabryk, salonowych bywalców, przeobrażają się w pomywaczy, tragarzy, szwaczki ale także alkoholików i narkomanów, bezrobotnych, bezdomnych, chorych.
Są dwa sposoby życia.
Można zgodnie z prawami godnie chodzić.
Po lądzie – mierzyć, ważyć, przewidywać.
Ale można chodzić po wodach.
A wtedy nie można przewidywać.
Wtedy cały czas trzeba wierzyć.
Chwila niewiary – i zaczynasz tonąć.
Dalej jest scena rewolucji – totalnego chaosu, w którym panuje jedna żądza – rozstrzeliwania, ścinania wszystkiego, co wyrasta ponad ziemię/scenę. Ta totalność została przedstawiona, przy minimalnym użyciu środków, jak zwykle u Joanny Troc.
Ciąg dalszy scenicznej opowieści skupia się na podróży statkiem do Francji ocalonych z rewolucji – symbolem sceny staje się gruba lina do cumowania statków – którzy w nowej ojczyźnie z arystokratów, bankierów, dyrektorów fabryk, salonowych bywalców, przeobrażają się w pomywaczy, tragarzy, szwaczki ale także alkoholików i narkomanów, bezrobotnych, bezdomnych, chorych.

Spektakl znów prostymi, ale wyrazistymi środkami przedstawia rzeczywistość paryskiego bruku, ilustrowaną w dodatku w tle czarno-białymi, przesuwającymi się płynnie zdjęciami, sprawiającymi wrażenie, że oto siedzimy w pociągu, który zabrał nas do lat 30. i 40. minionego wieku i dowozi do Paryża. Zdjęcia z epoki udało się twórcom spektaklu pozyskać z Paryża. Na nich między innymi matka Maria, metropolita Eulogiusz, cerkwie i przytułki, założone i prowadzone przez matkę Marię.

Ostania scena to Ravensbrück, znów obraz obozu zagłady przedstawiony najprostszym, niezwykle wymownym sposobem. Młodzi aktorzy wyjmują z kufra, wniesionego na scenę, metalowe rury. Skręcają je, prowadząc akcję. Tworzą z nich rodzaj bramy. W górną belkę wkręcają dysze. Przez dysze sączy się, coraz gęstsza para/gaz. Wszyscy skupieni w bramie śpiewają cerkiewne pieśni błagalne i pochwalne. Odchodzą z tego świata.
Tym razem Joanna Troc zdecydowała się na opowieść w języku polskim, choć poprzednie spektakle były wystawiane w howorci. Nie zawiodła ani ona, ani młodzi aktorzy, tym razem wzięci z grupy teatralnej, działającej przy Fundacji Oikonomos, kierowanej przez Magdalenę Żdanuk. Bo to Fundacja wzięła na siebie trud zdobycia pieniędzy na realizację spektaklu i organizację przedsięwzięcia, włącznie z dotarciem z nim do widowni. Jakub Sobczak, zdolny absolwent liceum plastycznego w Supraślu, obecnie student projektowania graficznego w Toruniu, odpowiedzialny za przygotowanie multimediów do spektaklu, także podnosił rzecz do poziomu profesjonalnego i twórczego.
Tym razem Joanna Troc zdecydowała się na opowieść w języku polskim, choć poprzednie spektakle były wystawiane w howorci. Nie zawiodła ani ona, ani młodzi aktorzy, tym razem wzięci z grupy teatralnej, działającej przy Fundacji Oikonomos, kierowanej przez Magdalenę Żdanuk. Bo to Fundacja wzięła na siebie trud zdobycia pieniędzy na realizację spektaklu i organizację przedsięwzięcia, włącznie z dotarciem z nim do widowni. Jakub Sobczak, zdolny absolwent liceum plastycznego w Supraślu, obecnie student projektowania graficznego w Toruniu, odpowiedzialny za przygotowanie multimediów do spektaklu, także podnosił rzecz do poziomu profesjonalnego i twórczego.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz
fot. autorka
Anna Radziukiewicz
fot. autorka






Twoja opinia